Oto foto

SKĄD SIĘ WZIĘŁY NASZE ZBIORY?

Promując Fototekę w różnych mediach, dość często słyszeliśmy pytanie o to, jak w Filmotece Narodowej znalazły się wszystkie zdjęcia, które skanujemy i publikujemy oraz czym one na dobrą sprawę są. Postanowiliśmy bardziej szczegółowo wyjaśnić tę kwestię.

 

Zacznę od przedwojennych fotosów. Przed 1939 rokiem nie istniała żadna instytucja, która by je archiwizowała czy chociaż gromadziła. Wprawdzie Leonard Zajączkowski, najbardziej wzięty fotosista tamtego okresu, miał swoje archiwum, w którym trzymał wszystkie szklane negatywy fotosowe, ale spłonęło ono w czasie powstania. W ten sposób oryginalny materiał, z którego można by wykonywać wysokiej jakości odbitki, został bezpowrotnie utracony. Z kolei archiwa szklanych negatywów innych fotosistów zaginęły, a do dziś udało się odnaleźć tylko ich niezwykle małą część. Na szczęście ocalały jeszcze papierowe odbitki fotosowe, rozrzucone w różnych miejscach w Polsce, a czasem i na świecie.

 

                      Oryginalny fotos przedwojenny, podklejony przez jednego z kiniarzy tekturą, na której widać ślady po szpilkach z gabloty kinowej 

 

 

Gdy w 1955 roku powstało Centralne Archiwum Filmowe (a więc Filmoteka Narodowa i tej dzisiejszej nazwy będę się już dalej trzymał) zbiór przedwojennych papierowych fotosów trzeba było tworzyć od zera, licząc na to, że zachowały się w większej liczbie w prywatnych zbiorach, u dawnych kiniarzy czy kinomanów. Pierwszą osobą zatrudnioną w Filmotece był Władysław Banaszkiewicz, w późniejszych latach jej dyrektor. Kolejną – Bolesław Michałek, późniejszy wybitny krytyk filmowy. Michałek właśnie w Banaszkiewiczu widział prekursora, który oprócz roli samych filmów, doceniał również znaczenie materiałów okołofilmowych. „Z zawodu bibliotekarz-archiwista – pisał o Banaszkiewicz Michałek – wyposażony w dużą wiedzę fachową. Z zamiłowania był szperaczem, w maniacki sposób przywiązanym do rzeczy minionych – skrawka filmu, fotosu, dokumentu, wycinka”1.

 

To najprawdopodobniej właśnie Banaszkiewicz zdołał zgromadzić w Filmotece pierwszy zbiór przedwojennych fotosów. Ściągnął je do Warszawy wraz z kopiami filmowymi z łódzkiej Szkoły Filmowej, do której jeszcze przed powstaniem Filmoteki darczyńcy przynosili różne filmowe artefakty ocalałe z wojny. Nie wiemy dziś, jak liczny był ten pierwszy zbiór przedwojennych fotosów – Filmoteka w tamtych latach nie prowadziła jeszcze ksiąg inwentarzowych. Na pewno jednak kolekcja ta była zaczynem ogromnego zbioru fotografii, której znajdują się dziś w Filmotece.

 

Potem przyszły kolejne dary i zakupy. Jeszcze w latach 60. prywatny kolekcjoner przekazał Filmotece bezcenny zbiór 33 szklanych negatywów przedwojennych – głównie z filmów „Ludzie bez jutra” i „Carska faworyta”. Zważywszy, że większość takich szklanych negatywów spłonęła lub zaginęła, jest to jeden z niewielu oryginalnych, negatywowych śladów po przedwojennej fotografii filmowej.

 

                                           Jeden z 33 szklanych negatywów, które w latach 60. trafiły do Filmoteki Narodowej

 

 

Natomiast w 1961 roku Filmoteka kupiła kilkadziesiąt negatywów (już nie szklanych) do przedwojennych filmów od Janusza Starczewskiego, słynnego eksportera polskich filmów do USA przed 1939 rokiem. Nie są to negatywy oryginalne. Być może ktoś jeszcze przed wojną zrobił coś w rodzaju dupnegatywów przefotografowując oryginały, które potem przepadły. Jakkolwiek było, materiał ten po zeskanowaniu przedstawia lepszą jakość niż skan zwykłego papierowego fotosu przedwojennego. Ważnymi zakupem były także papierowe odbitki werkfotosów, które na planach filmów sprzed 1939 roku wykonywał Feliks Matuszelański, asystent operatora Seweryna Steinwurzla. To głównie dzięki Matuszelańskiemu możemy dziś zobaczyć, jak kiedyś polskiego ekipy pracowały na planie i jakiego sprzętu używały. Filmoteka kupiła ten materiał w 1959 roku.

 

                                              Werkfotos z planu filmu „Zew morza”, autorstwa i pochodzący ze zbiorów Feliksa Matuszelańskiego  

 

 

I choć liczba przedwojennych fotosów zgromadzonych w Filmotece wynosi dziś około 2 tysięcy, to zbiór ten jeszcze przez wiele lat będzie uzupełniany. Nikt nie wie przecież, ile robiono fotosów do dawnych filmów, więc zawsze gdzieś coś może się jeszcze znaleźć. Cały czas staramy się zresztą docierać do takich materiałów. W 2010 roku Filmoteka kupiła zbiór ponad 100 przedwojennych pocztówek filmowych (przedstawiających sceny z filmów) od kolekcjonera Tadeusza Nieporęckiego. Z kolei w 2013 roku prywatny kolekcjoner z Milanówka, pragnący zachować anonimowość, sprzedał nam 135 fotosów do takich filmów, jak „Włóczęgi”, „Ostatnia brygada”, „Trzy serca”, „Biały Murzyn” czy „Róża”. A w 2015 roku kupiliśmy fotograficzne archiwum krytyka filmowego i historyka kina Zbigniewa Pitery, w którym znajdowały się bezcenne fotosy do najstarszych polskich filmów niemych oraz m.in. pocztówki z różnych filmów z Polą Negri.

 

                                                             Pierwsza strona okładki przedwojennego albumu

 

 

Gratką są także przedwojenne wydawnictwa albumowe, w których umieszczano papierowe fotosy. Jakiś czas temu dzięki uprzejmości Anny Smoleniec zbiory Fototeki wzbogaciły się o skany z przedwojennego albumu promującego premierę filmu „Przeor Kordecki – obrońca Częstochowy” Edwarda Puchalskiego. Podobny album, przygotowany na premierę „Tajemnicy przystanku tramwajowego”, udało nam się pod koniec 2015 roku kupić. Tego rodzaju wydawnictwa są dziś rzadkością. Publikowano je w niskich nakładach i tylko do wybranych filmów. Co jednak najważniejsze – znajdowały się w nich najczęściej zdjęcia inne od tych, które wywieszano w gablotach kinowych.

 

Wszystkie te dary i zakupy pozwalają stworzyć na stronie Fototeki dość bogatą paletę przedwojennych fotosów filmowych, którą oczywiście w miarę możliwości będziemy uzupełniać. I nie tracimy nadziei, że gdzieś kiedyś znajdą się jeszcze jakieś szklane negatywy fotosowe sprzed wojny.

 

Bardziej systematycznie i w bardziej przewidywalny sposób kształtował się zbiór fotosów do powojennych filmów fabularnych. W pierwszych latach funkcjonowania Filmoteka po zakończeniu produkcji każdego filmu kupowała od Polfilmu, zajmującego się produkcją fotosów i ich dystrybucją, zestaw reklamowy (taki, jak trafiał do wszystkich kin i redakcji prasowych). Do tego dochodził zestaw werkfotosów, które do Filmoteki dostarczał w specjalnym, wielkoformatowym albumie kierownik produkcji konkretnego filmu. Oczywiście kolorowe, papierowe fotosy dostarczane przez Polfilm trudno jeszcze dziś nazwać kolorowymi; mają barwę ORWO. Kiedyś reprodukowano je w wielu książkach, dziś korzystamy z nich tylko wówczas, gdy nie posiadamy innych, lepszych materiałów do jakiegoś filmu.

 

                       Pierwsza strona okładki wielkoformatowego albumu, dostarczanego do Filmoteki Narodowej przez kierownika produkcji filmu

 

 

Najprawdopodobniej nie byłoby bowiem Fototeki, gdyby nie zbiór oryginalnych negatywów fotosowych, które Wytwórnia Filmów Fabularnych w Łodzi przekazała Filmotece w trzech transzach – w 1974, w 1987 oraz w 1993 roku, gdy do przekazanego już zbioru dodano negatywy do filmów wyprodukowanych w latach 1987-1989. Te negatywy stanowią prawie cały materiał, jaki wykonali fotosiści na planach polskich filmów produkowanych w Łodzi od 1946 roku. Zbiór liczy wiele dziesiątków tysięcy klatek. Tylko niektóre z nich wykorzystano do wykonania odbitki papierowej, większość leżała przez lata w pudłach i nie była przez nikogo wyciągana ani publikowana.

 

 Koperta negatywowa ze zbioru, który do Filmoteki Narodowej trafił z WFF w Łodzi

 

 

Wśród wielu tytułów filmowych jest kanon kanonów polskiego kina: negatywy fotosowe do filmów Wajdy, Kutza, Barei, Morgensterna, Munka, Holland, Zanussiego czy Chmielewskiego. Prawie do każdego z filmów po kilkaset klatek wykonanych na planie przez fotosistę. Na palcach dwóch rąk można policzyć te tytuły wyprodukowane w Łodzi przed 1989 rokiem, do których negatywów jest mniej lub wcale. Nie mamy na przykład, niestety, negatywów do „Sublokatora” Janusza Majewskiego czy „Wśród nocnej ciszy” Tadeusza Chmielewskiego. Właśnie w przypadku takich filmów, do których fotosy chcemy pokazać na Fototece, korzystamy z papierowych odbitek. Niestety, do tej pory nie udało nam się ustalić, co stało się z tymi brakującymi negatywami. Bo skoro nie zachowały się w Wytwórni w Łodzi, dziś mogą być dosłownie wszędzie...

 

W 2002 roku również i Wytwórnia Filmów Fabularnych we Wrocławiu przekazała nam negatywy fotosowe do filmów tam wyprodukowanych. Zbiór ten nie jest jednak pełny i obejmuje zaledwie kilkaset negatywów. Nie wiadomo co stało się z pozostałymi. Być może we Wrocławiu nie archiwizowano tych negatywów tak skrupulatnie, jak w Łodzi? Żal tym bardziej, że właśnie we Wrocławiu swoje najwybitniejsze filmy nakręcił Wojciech Jerzy Has, Stanisław Lenartowicz czy Sylwester Chęciński. Wciąż poszukujemy na przykład negatywów do filmu „Sami swoi”. Niemniej i tak cieszymy się, że Wytwórnia wrocławska zechciała przekazać nam, to co ocalało.

 

Filmoteka jako główna instytucja kultury zajmująca się archiwizacją materiałów filmowych i okołofilmowych na mocy rozporządzenia dotyczącego spuścizny po innych instytucjach przejęła również zbiory likwidowanych zespołów filmowych, Agencji Produkcji Filmowej oraz „Filmu Polskiego”, który dawniej zajmował się promocją polskiego kina zagranicą. Od dawnych zespołów oraz Agencji Produkcji Filmowej przejęliśmy kilkutysięczne zbiory papierowych fotosów, z których Fototeka korzysta wówczas, gdy wśród negatywów nie ma ujęć, na których nam zależy. Natomiast z „Filmu Polskiego”, oprócz papierowych fotosów, trafiły do nas także negatywy i diapozytywy, wykonywane przez fotosistę każdego filmu specjalnie dla tej instytucji. Takie fotosy z „Filmu Polskiego” umieszczano przed laty w materiałach promocyjnych i periodykach, np. w „Polish film”, magazynie dystrybuowanym zagranicą, zawierającym informacje o imprezach, nagrodach, tytułach będących w produkcji oraz uczestnictwie polskich twórców w różnego rodzaju światowych festiwalach.

 

 Logo nieistniejącej już instytucji Film Polski

 

 

Wszystkie te powojenne negatywy i fotosy, o których piszę powyżej, nazywamy w Fototece materiałami produkcyjnymi – bo były wykonywane przez fotosistę, który należał do ekipy zdjęciowej, a rozporządzał nimi do czasu premiery kierownik produkcji filmu. Lecz blisko połowę zdjęć na stronie Fototeki stanowi inny materiał: są to tzw. negatywy reporterskie, pochodzące z kolekcji fotoreporterów, którzy w różnych latach współpracowali z prasą filmową (m.in. tygodnikami „Film”, „Ekran” czy „Magazyn Filmowy”): Jerzego Troszczyńskiego, Romana Sumika, Tadeusza Kubiaka, Romualda Pieńkowskiego i Jerzego Kośnika. Ich praca zorganizowana była zawsze podobnie: jechali na dzień lub dwa na plan jakiegoś filmu i przywozili do redakcji zdjęcia, które tydzień później ukazywały się wraz z tekstem opisującym realizację tego filmu. W zbiorach fotoreporterów znajdują się również sesje zdjęciowe aktorów i reżyserów polskiego kina, sfotografowanych zwykle w swoich mieszkaniach, macierzystych teatrach czy w radiu. Mówią dużo o ówczesnej modzie, wnętrzach czy fryzurach. Zbiór Jerzego Troszczyńskiego zawiera ponadto inny, niezwykle cenny materiał: jest to dokumentacja z uroczystych premier polskich filmów (głównie z lat. 60. i 70.), odbywających się zwykle w warszawskich kinach Moskwa, Skarpa czy Atlantic oraz w Sali Kongresowej.

 

 Zdjęcie z premiery filmu „Jak być kochaną”, autorstwa i pochodzące z archiwum fotoreportera Jerzego Troszczyńskiego

 

 

Zbiór negatywów Jerzego Troszczyńskiego Filmoteka kupiła już na przełomie 1981 i 1982 roku. W 2006 roku – zbiory Romualda Pieńkowskiego i Romana Sumika, a w 2010 – Tadeusza Kubiaka. Natomiast Jerzy Kośnik skontaktował się z nami w połowie 2015 roku z propozycją współpracy: oryginały swoich negatywów zachował wprawdzie w prywatnym archiwum, lecz cyklicznie udostępnia nam skany klatek z kolejnych filmów, które możemy publikować na stronie Fototeki.

 

Osobnym ciekawym zbiorem, który Filmoteka kupiła w 2011 roku jest zbiór negatywów kaskadera Krzysztofa Fusa, który w pewnym momencie swojej współpracy z kinematografią zajął się również wykonywaniem fotosów. To on jest m.in. autorem fotosów do popularnego serialu „Dom” Jana Łomnickiego, a ściślej mówiąc – do wszystkich tych odcinków, które zrealizowano w latach 90. Z kolei dzięki innym jego zdjęciom możemy poznać czołówkę polskich kaskaderów filmowych.

 

Nierzadko swoje zbiory udostępniają nam również inni filmowcy. W 2015 roku mogliśmy na przykład skopiować prywatne werkfotosy operatorów Grzegorza Kędzierskiego i Tomasza Snopkiewicza, który jeszcze jako student robił fotosy do filmu „W biały dzień” Żebrowskiego. W tym samym roku córka Andrzeja Łapickiego, Zuzanna Łapicka, udostępniała nam zdjęcia filmowe swojego ojca, a na początku 2016 roku – a więc jest to nasza najświeższa zdobycz – Teresa Puchowska-Sturlis przekazała nam kilkanaście werkfotosów, przedstawiających pracę na planie animowanych filmów jej autorstwa i Edwarda Sturlisa, jej męża. Oboje kręcili animacje w Studiu SE-MA-FOR.

 

Bo Fototeka to nie tylko aktorskie filmy fabularne. W opracowaniu znajduje się właśnie kilkunastotysięczny zbiór negatywów fotosowych ze Studia Małych Form Filmowych SE-MA-FOR. Trafił do Filmoteki wówczas, gdy Studio na przełomie 1999 i 2000 roku przekształcało się z spółki państwowej w spółkę prywatną. Semaforowe negatywy to w większości zdjęcia do filmów animowanych, które w Studiu kręcili najwięksi twórcy tego gatunku: Zenon Wasilewski, Edward Sturlis, Tadeusz Wilkosz, Jerzy Kotowski, Daniel Szczechura, Lucjan Dembiński czy laureat Oscara – Zbigniew Rybczyński.

 

 Koperta negatywowa z archiwum Studia Małych Form Filmowych Se-Ma-For. Na kopercie roboczy tytuł filmu Skąd pociągi do Paryża nie odjeżdżają Mieczysława Lewandowskiego

 

 

Na stronie Fototeki znajduje się już duża część opracowanych zdjęć z tego zbioru. Są to nie tylko bajki dla dzieci, lecz również animacje dla dorosłych. Przeglądanie ich po latach, na nowo ujawnia zawartą w nich filozoficzną mądrość ubraną w oryginalną formę. Opracowanie tych materiałów, a zwłaszcza werkofotosów znajdujących się w tym zbiorze, było trudne: realizatorzy z SE-MA-FORa nie zawsze znani są z twarzy, musieliśmy więc dokonać żmudnej identyfikacji, polegając na dość ubogiej literaturze fachowej i pomocy samych twórców animacji. Dzięki nim udało nam się także ustalić autorów większości fotosów z SE-MA-FORa. Wprawdzie podobnie identyfikowaliśmy twarze członków ekip pełnometrażowych filmów fabularnych, ale z nimi było chyba jednak trochę łatwiej: po prostu więcej ludzi ich znało, pracowali w większym gronie, więc dziś łatwiej znaleźć kogoś kto ich pamięta, wie, jak wyglądali.

 

W 2012 roku trafił do nas ostatni z tak licznych zbiorów: negatywy i fotosy ze Studia Miniatur Filmowych. Tworzyli w nim m.in. Jan Lenica czy Piotr Dumała. Dzięki temu ogromna część fotosów związanych z polską animacją znalazła się w archiwum Filmoteki Narodowej. Szacujemy, że wszystkie opisane materiały – zarówno przekazane przez wytwórnie jak i kupione od prywatnych osób – dają razem około miliona klatek negatywowych oraz fotosów. Jeszcze długa droga, zanim wszystkie one znajdą się na stronie Fototeki, ale mamy nadzieję, że to prędzej czy później nastąpi.

 

Współcześnie fotosy filmowe z nowych polskich filmów trafiają do nas już tylko w wersji cyfrowej. To już zupełnie inny rodzaj materiałów i inny rodzaj archiwistyki. Czy lepszy, okaże się za kilkadziesiąt lat, gdy będą po nie sięgać kolejne pokolenia badaczy.

 

 

Piotr Śmiałowski

 

 

Dziękuję paniom Krystynie Nowickiej i Aleksandrze Zglinickiej oraz panom Grzegorzowi Balskiemu i Adamowi Wyżyńskiemu za pomoc w ustaleniu zamierzchłych faktów



1. B. Michałek, Duch filmoteczny, „Kino” 1970, nr 6, s.18